afrykańskie safari - ile kosztuje

Afrykańskie safari- ile to kosztuje i jak się przygotować?

Jadąc do Kenii w głowie miałam tylko jeden plan – zrealizować marzenie o safari. Zawsze wydawało mi się, a wręcz byłam przekonana, że to wyprawa, na którą nigdy nie będzie mnie stać. Myśląc o przejażdżce samochodem terenowym po parkach narodowych Kenii w głowie miałam uciekające z konta tysiące. Czy tak rzeczywiście musi być? Opowiem Wam dzisiaj jak wyglądała moja dzika przygoda w Afryce – jak przygotować się na afrykańskie safari i ile to wszystko kosztuje w Kenii.

Safari w Kenii

Kenia ma na prawdę wiele do zaoferowania… Także w kwestii wyjazdów na safari. Turyści spragnieni kontaktu z dziką naturą najczęściej wybierają jeden z trzech parków narodowych: Masai Mara, Amboseli lub Tsavo (East i West). Kenia jest różnorodna i każdy z tych parków jest inny. Na safari warto wybrać się cały rok – polecana jest pora sucha od czerwca do października ale w długiej porze deszczowej (marzec-maj) spodziewać się można w parkach bujnej zielonej roślinności, co jest również ogromnym plusem. W lipcu i sierpniu obserwować można w Masai Mara zjawisko wielkiej migracji zwierząt. Tysiące zwierząt przemierza wówczas trasę z tanzańskiego Serengeti w kierunku bardziej obfitych kenijskich pastwisk.

Nasz pobyt w Kenii zaczęliśmy od wybrzeża, dlatego ze względu na ograniczony czas i odległość do parku postanowiłam odpuścić Masai Mara i skupić się na wymarzonym Amboseli z widokiem na Kilimandżaro.

Dzień 1

afrykańskie safari - ile kosztuje

Trzydniowe safari rozpoczęliśmy przed wschodem słońca wyjazdem z hotelu w Diani Beach. Wsiedliśmy w naszego terenowego jeepa z otwieranym dachem, po drodze zgarnęliśmy jeszcze z hotelu rodzinkę, z którą dzieliliśmy tę przygodę i ruszyliśmy w trasę. Niemal 9-godzinna podróż do najdalszego puntu naszej wycieczki – parku Amboseli – przebiegała w sporej mierze przez afrykańskie pokryte czerwonym piaskiem wyboiste drogi, które na pewno każdy z Was kojarzy z filmów i zdjęć. Przyznać trzeba, że mimo to podróż minęła nam szybko na podziwianiu widoków zza okna i odsypianiu ;).

afrykańskie safari - ile kosztuje

Już na trasie w okolicach parku Tsavo, napotykaliśmy stojące zaraz przy drodze zebry. Do naszego pierwszego noclegu dotarliśmy w porze obiadowej. Szybkie zameldowanie, odpoczynek, posiłek. Zaraz po otrzymaniu pokoju (a w zasadzie domku) złapał nas ulewny deszcz. Zdążyłyśmy ledwo zażyć orzeźwiającej kąpieli w basenie. W strugach wody pobiegliśmy na obiad w formie szwedzkiego bufetu. Wszystko w cenie wycieczki (poza napojami alkoholowymi). Na szczęście ulewa szybko przeszła a my ruszyliśmy na wieczorne safari po parku Amboseli.

Ten dzień z pewnością na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Już sekundę po wjeździe za bramę parku naszym oczom ukazały się setki zebr, antylop i innych majestatycznych stworzeń! Wszystkie tak blisko nas, niemal na wyciągnięcie ręki. Jakbyśmy wjechali nagle do zupełnie innego świata. W samochodzie panowała atmosfera radości i zachwytu. Co chwilę, ktoś z nas prosił kierowcę o przystanek aby móc zrobić zdjęcie przechadzających się obok zwierząt.

Prawdziwy spektakl…

…rozpoczął się jednak wraz z zachodem słońca. Nagle otaczający nas świat zaczął być jeszcze bardziej bajkowy. Podjechaliśmy w miejsce, gdzie na tle majestatycznego Kilimandżaro przechadzało się stado słonic z małymi. Nagle w samochodzie zapadła niesamowita cisza, każdy tylko szeptał słowa zachwytu. Tak jakbyśmy bali się, że nawet drobnym hałasem przestraszymy te przepiękne stworzenia. Szczerze? W życiu nie miałam przed oczami piękniejszego widoku. Łzy same ze wzruszenia napływały do oczu kiedy słonie spoglądały niemal od niechcenia w naszą stronę, w nasze oczy i jak gdyby nigdy nic kontynuowały wędrówkę po swoim świecie… Wszystko kilka metrów ode mnie.

Kierowca mijając na trasie inne auta wymieniał się informacjami gdzie akurat można szukać zwierząt. Tym sposobem tego wieczora w trakcie zachodzącego słońca obserwowaliśmy jeszcze wylegującą się w krzakach lwią rodzinkę z harcującymi małymi, przepiękne hipopotami spacerujące na brzegu jeziorka i flaminigi.

Po powrocie do hotelu i szybkiej kolacji skorzystaliśmy jeszcze z dostępnego tylko w lobby Internetu przesyłając bliskim relację z tego niesamowitego dnia. Pełni cudownych przeżyć położyliśmy się spać by rano kontynuować podróż po dzikim świecie.

Dzień 2

Pobudka przed wschodem to obowiązek jeśli ma się chęć zobaczyć jak najwięcej w ciągu dnia safari. Także i tym razem wstajemy wcześnie i zaraz po śniadaniu ruszamy znów w kierunku bram Amboseli. Spędzamy w parku czas rozkoszując się widokiem na Kilimandżaro i podglądając zwierzęta.

Pora ruszyć dalej. Po drodze do parku Tsavo East odwiedzamy wioskę masajską. Ten punkt wycieczki często jest w cenie safari ale warto dopytać swojego organizatora. Mam mieszane opinie jeśli chodzi o to miejsce. Masajowie byli niezwykle mili i komunikatywni. Z chęcią opowiadali nam o swojej kulturze, odpowiadali na pytania i pokazywali miejsca w wiosce. Po krótkim pokazie rozpalania ognia, tańcach i odwiedzinach w typowej masajskiej chacie ruszamy w kierunku Tsavo East. Docieramy tam w porze obiadu. Dostajemy chwilę czasu na odprężenie.

Więcej o Masajach, ich kulturze i o tym jak turystyka wpłynęła na ich tożsamość przeczytasz TUTAJ

Pokój mamy z widokiem na park, dosłownie pod nami rozpościerają się hektary domu tych wszystkich dzikich zwierząt. Z balkonu dostrzegamy stadko żyraf pijących z małego bajorka i podgryzających liście na okolicznych drzewach. Wieczorem ruszamy za bramy Tsavo. Tutejsza dzicz wygląda zupełnie inaczej. Park jest ogromny więc i zwierzęta bardziej rozproszone. Napotykamy pojedyncze słonie przechadzające się leniwie. Od dawna nie padał tu deszcz, więc trawa jest wyschnięta a zwierzęta oszczędzają energię.

Dzień 3

Rano ruszamy znów do parku Tsavo East. Ciesząc się ostatnimi godzinami przemierzamy kolejne kilkadziesiąt kilometrów do bramy. Napotykamy krzyżujące nam drogę żyrafy, czerwone słonie, zebry i antylopy.

Żyrafy często przecinały nam drogę… tak jakby chciały powiedzieć „Patrzcie na mnie! To ja tu jestem najlepszą fotomodelką” – i miałyby rację!

W drodze powrotnej zahaczamy lokalny sklep z pamiątkami. Tutaj czekało mnie niezłe wyzwanie. Nie jestem mistrzem targowania, zawsze zajmuje się tym mój mąż… No nic, tym razem musiałam poradzić sobie sama. Przygotujcie się na niezłą walkę o cenę kiedy będziecie w Kenii. Za zestaw drewnianych sztućców do sałatek, mapę Afryki na papierze z baobabu oraz drewnianą maskę w kształcie głowy żyrafy sprzedawca zażyczył sobie 100$. To była dla mnie zdecydowanie za wysoka cena.

Współtowarzysze mówili, że moje tłumaczenia o zarobkach w Polsce i wartości ów przedmiotów w innych miejscach w Kenii, słychać było po drugiej stronie sklepu… Ostatecznie skończyło się na zakupowym dealu z moim nowym „best friendem”. Cena jaką zapłaciłam za wybrane pamiątki to 40$. Było ciężko ale dałam radę się wytargować i jestem z siebie dumna. Pan sprzedawca chyba też był pod wrażeniem, bo aż szepnął naszemu przewodnikowi, że twarda ze mnie sztuka ;).

Afrykańskie safari – jak się przygotować?

O czym pamiętać wybierając się na kilkudniowe safari? Nie zabierajcie ze sobą walizki! Wystarczy miękki plecak.

afrykańskie safari - ile kosztuje
  • Przede wszystkim o tym, że wczesnym rankiem i wieczorem bywa na prawdę chłodno. Ja wiem, że Afryka wydaje się być piekielnie gorąca ale kiedy jedziecie chwilę po wschodzie jeepem z otwartym dachem zawrotną prędkością aby zdążyć podejrzeć poranny rytuały zwierząt, może być nieco chłodno. Koniecznie zabierzcie coś na długi rękaw.
  • Aby uchronić się przed palącym słońcem w dzień zabierzcie czapkę z daszkiem bądź chustę. Dodatkowo przyda się krem z filtrem
  • Pamiętajcie, że w Kenii wszędzie są inne gniazdka. Zabierzcie ze sobą adapter bądź wypożyczcie go wcześniej w hotelu (w lodge’ach w parkach zazwyczaj nie są dostępne). Ja oczywiście zapomniałam o tym na śmierć więc została mi opcja grzebania w gniazdkach długopisem aby je odbezpieczyć…
  • W noclegach w parkach często brakuje prądu – zdarza się tak w trakcie ulewy oraz często w nocy. Zdarzało się, że podłączone na noc baterie rano okazywały się nienaładowane w pełni. Dlatego polecam spakować ze sobą dodatkowo powerbanka.
  • Strój kąpielowy! Koniecznie! Wiem, że safari kojarzy się raczej z kurzem i dziką sawanną ale w wielu lodge’ach dostępne są baseny. Jestem pewna, że skusilibyście się na kąpiel z widokiem na stado żyraf:
  • Zabierzcie ze sobą kopię paszportu lub jego zdjęcie w telefonie – potrzebne w trakcie zameldowania w noclegach.
  • Aparat z dobrym zoomem. Choć to nie jest konieczne, bo kierowca często podjeżdża bardzo blisko zwierząt. W samochodach zazwyczaj dostępne są lornetki – nie trzeba mieć swojej.
  • Przyda się butelka na wodę. W naszym samochodzie mieliśmy dużą butlę z wodą, którą w trakcie postojów rozlewaliśmy do kubeczków. Warto mieć butelkę (np. taką z filtrem i „dziubkiem”) co znacznie ułatwi picie na afrykańskich bezdrożach ;).
  • Drobne dolary na napoje w noclegach. Także na napiwki. Pamiętajcie, że w Kenii obowiązują nowe nominały wydane po 2006 roku.

Afrykańskie safari – ile to kosztuje?

Ile kosztuje afrykańskie safari? To zależy na jaki pakiet się zdecydujecie. Swoja drogą – nie polecam wybierania się na safari na własną rękę. Koszty noclegów w parkach bywają horrendalnie wysokie a niedoświadczony kierowca ma możliwość zobaczenia znacznie mniejszej ilości zwierząt niż ktoś, kto zna park jak własną kieszeń. To tylko kilka minusów takiej opcji. Jeśli chcecie w ciągu kilku dni nie wydając fortuny przeżyć prawdziwą afrykańską przygodę zdecydowanie polecam kontakt z doświadczonym kierowcą.

Wracając do kosztów. Ja zdecydowałam się na trzydniowe safari, to w zasadzie jedyna opcja jeśli chce się odwiedzić odległe Amboseli, na którym tak bardzo mi zależało. Koszt takiej trzydniowej podróży 6 osobowym jeepem wyniósł 400$ za osobę. W cenie zawiera się samochód, kierowca, paliwo, nieograniczona ilość wody na trasie, noclegi, śniadania, obiady i kolacje, bilety wstępu do parku (każdy 40-60$). Uważam, że to sensowna cena za taką przygodę. Dla porównania w trakcie pobytu na Zanzibarze mieliśmy możliwość wyjazdu na jednodniowe safari do Tanzanii kontynentalnej za 500$. W cenie co prawda przelot samolotem ale i tak uważam, że cena ta jest zdecydowanie wygórowana.

Warto pamiętać o tym, że cena maleje wraz z ilością osób w samochodzie. Dla przykładu cena za prywatne trzydniowe safari dla dwóch osób to koszt 700-800$/os.

Jednodniowe safari – czy warto?

Opcji safari będąc na wybrzeżu Kenii macie na pewno kilka. Wiele osób, w trakcie swoich tygodniowych wakacji decyduje się na jednodniowy wyjazd do Tsavo East. Czy warto? Nie wiem… Porównując oba parki Amboseli pobił według mnie o głowę Tsavo. Ilość zwierząt, ich zagęszczenie, widoki na Kilimandżaro… To wszystko warte jest kilkugodzinnej podróży jeepem po wertepach i dodatkowo wydanych kilkudziesięciu dolarów. Koszt jednodniowego safari to ok 150-180$ razem z 3-4 innymi osobami w samochodzie. Może warto wydać nieco więcej i spędzić choć jedną noc w wyjątkowym noclegu?

Ile kosztuje dwudniowe afrykańskie safari? Przykładowo wyjazd do parku Tsavo East + popularne Taita Hills (z noclegiem w instagramowym Salt Lick Lodge) to koszt ok 200-250$ za osobę w 6 osobowym jeepie.

Rezerwując safari dopytajcie dokładnie o środek transportu. Jeśli skusi Was niższa cena upewnijcie się, że jedziecie samochodem z otwieranym dachem a nie „busikiem”. Uwierzcie mi – nie chcecie oglądać tych widoków zza szyby!

Takim jeepem podróżowaliśmy po bezdrożach parków narodowych Kenii.

Podsumowanie – jak przygotować się na afrykańskie safari i ile to kosztuje

Już wiecie ile kosztuje afrykańskie safari i jak się do niego przygotować. Mam nadzieję, że moja relacja choć trochę przekonała Was do tego, że spełnienie tego marzenia wcale nie musi kosztować miliardów i nie jest zarezerwowane dla wybranych. Jeśli szukacie sprawdzonej firmy i przewodnika, który nie tylko zabierze Was w te magiczne miejsca ale i opowie o bajkowym świecie kenijskich parków narodowych z całego serca polecam Tropical Adventure – firmę prowadzoną przez Polkę i jej męża Kenijczyka, który świetnie włada językiem polskim. Myślę, że nie znajdziecie w Kenii lepszej opcji niż oferta tych państwa :).

Nasza ekipa na safari była nie do zastąpienia!

Do zobaczenia w podróży!

Alex

Pssst… Sprawdź jak zorganizować samodzielnie podróż do Jordanii -> KLIK

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.